Kompetencje fizjoterapeutów – opinia PTF

Kompetencje i kwalifikacje w kontekście fizjoterapeutów odmieniane są ostatnio na wszelkie możliwe sposoby za sprawą konsultacji społecznych projektu rozporządzenia przygotowanego przez Ministra Zdrowia.

Projekt zrównuje praktycznie wszystkie poziomy wykształcenia od technika po magistra ze specjalizacją, nadając każdemu w zasadzie pełnię kompetencji, zaś specjalistów wyróżniając bardzo enigmatycznymi zapisami, których większość zupełnie nie rozumie.

Ministerstwo zapytało o opinię zainteresowanych, co doprowadziło do powstania dwóch wersji różniących się, w zasadzie tylko kwestią rozumienia słów: kompetencje i kwalifikacje.

Pierwsza – Krajowej Rady Fizjoterapeutów, kierowanej przez prezesa dr. hab. Macieja Krawczyka popiera projekt Ministerstwa Zdrowia, czyli uznanie kwalifikacji poprzez nadanie kompetencji.

Druga – Komisji Edukacji Przeddyplomowej i Państwowego Egzaminu Fizjoterapeutycznego przy Krajowej Radzie Fizjoterapii, powołana przez prezesa Macieja Krawczyka, określająca, iż to program nauczania i długość nauki, a więc kwalifikacje decydują o przyznanych kompetencjach. Opinia Komisji jest zbieżna ze stanowiskiem Polskiego Towarzystwa Fizjoterapii. Warto podkreślić, że według słów prezesa z ostatniego posiedzenia KRF to właśnie powołana przez niego Komisja jest jedyną zdolnej do przedstawienia w tej kwestii opinii.

Z czego biorą się tak zróżnicowane opinie w zasadzie w ramach jednego organu? W skład KRF wchodzą osoby o różnym poziomie wykształcenia i nietrudno zrozumieć niechęć do odbierania sobie szansy na posiadanie większych uprawnień. Licząc na doraźne korzyści, popierając opinię KRF nie myśli się o realnej odpowiedzialności za zdrowie pacjenta, który w tej dyskusji jest zupełnie pomijany. Czy niektórzy całkiem zapominają, jaki jest cel nadrzędny naszego zawodu? Wystarczy zerknąć na pierwszy punkt uchwalonego przez KRF (na podstawie Kodeksu Etycznego Fizjoterapeuty Rzeczpospolitej Polskiej stworzonego przez PTF)  Kodeksu Etyki Zawodowej: „Fizjoterapeuta traktuje zdrowie człowieka, jako najwyższe dobro”.

Komisja EPiPEF to osoby będące pracownikami wyższych uczelni kształcących na kierunku fizjoterapia, zasiadające w kolegiach dziekańskich, komisjach programowych, komisjach ds. jakości kształcenia, będące ekspertami i członkami Polskiej Komisji Akredytacyjnej, a co najważniejsze – to osoby posiadające wieloletnie doświadczenie w kształceniu fizjoterapeutów na różnych poziomach. Ich pracy przyświeca potrzeba jak najlepszego przygotowania fizjoterapeutów do pracy z pacjentem, ocenianego państwowym egzaminem, a nie tylko deklaracją posiadanej wiedzy.

Z opinii, która została przesłana przez KRF do Ministerstwa Zdrowia wynika jedna prawda – skoro magister po studiach i magister kształcący się jeszcze przez wiele kolejnych lat, aby uzyskać specjalizację, wiedzą praktycznie tyle samo – to specjaliści muszą być głupcami, którzy zmarnowali zupełnie niepotrzebnie kilka lat życia i masę pieniędzy jedynie za dodatkowe słowo przy tytule zawodowym. Na szczęście tak nie jest, a opinia Komisji EPiPEF dokładnie wyznacza granice posiadanej wiedzy zdobytej na różnych poziomach edukacji.

Wygląda na to, że populizm jednak wygrywa. Opinia Komisji została zakwestionowana przez dział prawny KRF (opinie innych prawników niekoniecznie są zbieżne), a propozycje KRF sprowadzą polską fizjoterapię w krótkim czasie do poziomu sprzed kilku dekad. I to nie jest z naszej strony wyłącznie wieszczenie… Organizacje związkowe ciągle walczą o jak najwyższe pensje dla fizjoterapeutów. Zależeć one oczywiście będą od poziomu wykształcenia. I tu od razu rodzi się pytanie: skoro specjalista i technik mogą robić dokładnie to samo, to po co przepłacać za specjalistę, skoro te same możliwości można będzie mieć taniej? W końcu każda firma kieruje się wyłącznie rachunkiem ekonomicznym, który zależy od możliwości leczenia, a nie wyleczenia.

Dr Sławomir Jandziś napisał niedawno, że fizjoterapeuci powinni się kształcić, choćby dlatego, że wysoki poziom wykształcenia to hołd dla wszystkich, którzy latami walczyli, aby fizjoterapeuta mógł zostać specjalistą, tak jak inne zawody medyczne. Wysokie wykształcenie to także prestiż w oczach innych członków zespołu medycznego, ale i pacjentów. O tak oczywistych zaletach specjalizacji, jak większa – sprawdzona egzaminem wiedza i doświadczenie nie powinno się w ogóle wspominać. Niestety dziś można przeczytać, że promowanie wykształcenia to propaganda i nuda, a kształcić się można na wiele sposobów…

KRF próbuje odwrócić całą sytuację i budować prestiż zawodu poprzez nadanie wszystkim wysokich kompetencji bez względu na wiedzę i umiejętności.  Ministerstwo Zdrowia miało już pomysł przywrócenia szkół branżowych dla pielęgniarek, co spotkało się z absolutnym sprzeciwem Izby Pielęgniarek i Położnych, jak i szeregowych przedstawicielek tychże profesji. Warto poczytać komentarze, jak zajadle bronią one osiągnięć swojego zawodu, aż trudno nie zazdrościć takiego zrozumienia styuacji…

Jednym z powodów odrzucenia opinii Komisji przez dział prawny KRF jest opisanie przez Komisję kompetencji pominiętych przez Ministra Zdrowia, a związanych z nauczaniem, prowadzeniem prac badawczych czy zarządzaniem zespołem fizjoterapeutów. Prawnicy KRF uważają, że tu wszelkie ograniczenia są niedopuszczalne! Komisja twierdzi jednak, że to brak regulacji jest niedopuszczalny, gdyż zajęcia z przyszłymi magistrami fizjoterapii będzie mógł prowadzić technik czy licencjat. Na szczęście inne przepisy polskiego prawa na to nie pozwalają, tylko czy prawnicy KRF o tym wiedzą? Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 12 marca 2009 r. w sprawie szczegółowych kwalifikacji wymaganych od nauczycieli mówi, iż w przedszkolu uczyć dzieci mogą osoby mające wyłącznie wyższe wykształcenie i to ściśle kierunkowe. Jednym słowem KRF stawia fizjoterapeutów poniżej przedszkola – na poziomie żłobka, gdzie już wyższe wykształcenie nie jest konieczne (ustawa o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 z dn. 4 lutego 2011).

Technicy czy licencjaci chcieliby jak największych kompetencji, nawet, jeśli korzystanie z niektórych uprawnień mogłoby mieć fatalne konsekwencje dla pacjenta. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest, aby jednak najpierw uzupełnili wiedzę. Będą ku temu różne drogi, zarówno standardowa, jak i poprzez specjalnie przygotowywane kursy pozwalające zdobyć tzw. kwalifikacje cząstkowe.

Polskie Towarzystwo Fizjoterapii od początku istnienia dąży do tego, by stale podnosić poziom wykształcenia, rozwijać polską myśl naukową, podnosić prestiż zawodu. Przez lata, krok po kroku osiągaliśmy coraz więcej – mamy ustawę o zawodzie fizjoterapeuty, własny samorząd, specjalizację w dziedzinie fizjoterapii. Zmagaliśmy się z wieloma przeciwnikami i przeciwnościami, daliśmy temu odpór, bo w gruncie rzeczy każdy nasz oponent miał świadomość, że nasze działania w dłuższej perspektywie okażą się korzystne dla całego społeczeństwa, nie tylko lokalnych grup. Wygląda jednak na to, że zniszczymy się sami od środka, że myśląc populistycznie zapomnimy o zdrowym rozsądku, a konsekwencje rozpoczną ruch w odwrotnym kierunku – zaprzepaszczenia dotychczasowych osiągnięć polskich fizjoterapeutów.

Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Fizjoterapii